7 dni z radiem na Głównym Szlaku Beskidzkim

Od długiego czasu marzyła mi się kilkudniowa wędrówka przez góry z plecakiem, od schroniska do schroniska. Po pokonaniu trudności: tych prawdziwych, tych wymyślonych i własnego lenistwa (co było chyba najtrudniejsze), wreszcie udało się wsiąść do pociągu. Po nocy z grupą szalejących dzieci i ich obojętnych rodziców, po dyskusjach o piątej nad ranem z podchmielonymi imprezowiczami na dworcu w Katowicach, wreszcie stanąłem pod czerwoną kropą symbolizującą początek/koniec Głównego Szlaku Beskidzkiego (GSB) w Ustroniu. GSB w całości liczy 500km. Więcej o powstaniu i przebiegu szlaku dowiedzieć się można ze strony Wikipedii.

Początek/koniec szlaku GSB w Ustroniu

Na ten wyjazd zarezerwowałem sobie 7 dni, w ciągu których miałem przejść Beskid Śląski i Beskid Żywiecki na trasie liczącej około 150km.  Wędrówkę rozpocząłem w Ustroniu, a zakończyłem w Jordanowie. Dystans nie jest imponujący, ale chciałem zostawić czas na spokojne przeprowadzenie radio-aktywacji szczytów, które zaliczają się do programu SOTA. Wybrałem tylko szczyty leżące bezpośrednio na Głównym Szlaku Beskidzkim. Nie chciałem zbaczać po dodatkowe szczyty leżące nieopodal szlaku, bo prawdopodobnie kosztowałoby mnie zbyt dużo czasu. Być może nie jestem rasowym SOTOwcem, ale zależało mi na wyważonym połączeniu pasji wędrówki z hobby krótkofalarskim.

Aktywacja

W czasie wędrówki okazało się, że codziennie wieczorem w kolejnym schronisku spotykaliśmy się 4 osobowym gronie  – 3 innych kolegów wyruszyło na szlak mniej więcej w tym samym czasie. W ciągu tych kilku dni w pewien sposób zaprzyjaźniliśmy się, a długie wieczorne rozmowy tylko temu sprzyjały.

Zachód Słońca pod schroniskiem

Jednym z najciekawszych wieczorów był ten spędzony pod sklepem w Żabnicy. Nocleg miałem w pobliskiej agroturystyce, a będąc na zakupach rozpocząłem rozmowę z grupą spędzającą czas w altanie koło sklepu. Rozmowa zakończyła się po dobrych kilku godzinach i wyszedłem z niej bogatszy o nowe znajomości: poznałem zespół grający na weselach ambitne wydanie muzyki rozrywkowej, stolarza robiącego ponoć znakomite łóżka, prawdziwego bacę co pasie 1000 owiec, który poczęstował oscypkiem i jeszcze kilka osób, których dokładnie nie wypytałem. Pod tym sklepem dowiedziałem się, że TAM u góry, za wsią, jak się skręci koło tego kamienia, to TAM, ale nie tam w drugą stronę, tylko TAM za kamieniem mieszka mój sobowtór. Ta ostatnia informacja została mi przekazana wielokrotnie w przerwach między drzemkami przez podchmielonego jegomościa, którego imienia nie dane było mi poznać. Uwielbiam takie rozmowy!

Aktywacja Równicy

Drugim bardzo ciekawym wieczorem był ten spędzony z ekipą prowadzącą schronisko pod Baranią Górą – było o tym co zrobić, kiedy na górskiej gruntowo-skalnej drodze psują się hamulce w motorze, było o książkach, było o tym czy pracować w korporacji czy w schronisku a na koniec była wycieczka na pobliską łąkę – żeby popatrzeć na gwiazdy. Dzięki temu, że okolica była bardzo ciemna, widać ich było o wiele wiele więcej niż mieście.

Trzecim wieczorem który mocno zapadł mi w pamięć był ten w schronisku … Tam miałem przyjemność poznać przesympatyczną parę młodych ludzi, którzy szli dookoła Polski trzymając się najbliżej granic. W schroniskowej rozmowie ich dość nowoczesne lewicowe, a nawet lewackie poglądy starły się z zatwardziałymi prawicowcami, a nawet prawakami. Odbyła się przepiękna dyskusja (b. kulturalna!): Kto jest lepszym Polakiem – Tadeusz Rydzyk czy  punk na Przystanku Woodstock? Było pysznie od strony intelektualnej..!

Widoczek

Pogoda podczas wędrówki była zmienna – kilka dni deszczu uniemożliwiło przeprowadzenie wszystkich aktywacji SOTOWSKICH. Babia Góra powitała mnie deszczem padającym od dołu. Wyciągnąłem ręczniaka, zawołałem jeden raz – ale przez deszcz i wiatr nie słyszałem odpowiedzi. Także Babia – Królowa Beskidów, ta która daje najdalsze łączności na UKF – kompletnie bez sukcesu.

Kiczory – aktywacja

Kolejnych kilku szczytów nie udało się aktywować na UKF, bo konfiguracja terenu na to nie pozwalała (nie miałem anteny kierunkowej na 2m) lub było zbyt mokro, żeby rozwieszać druty na KF.

Lista szczytów które udało się aktywować:

1. Równica 884 m n.p.m. SP/BZ-054

2. Wielka Czantoria 995 m n.p.m. SP/BZ-035

3. Cieślar 920 m n.p.m. OK/MO-057

4. Kiczory 989 m n.p.m. SP/BZ-036

5. Barania Góra 1220 m n.p.m. SP/BZ-012

6. Pilsko 1557 m n.p.m. OM/ZA-023

7. Jaworzyna 1047 m n.p.m. SP/BZ-027

Ze sprzętu radiowego zabrałem ręczniaka Yaesu FT60 oraz radio FT817 z akumulatorem wewnętrznym LI-ION 3300mAh, maszt i antenę dipol na pasma 40 i 20m. 

Podsumowując stronę radiową tej wycieczki – umiarkowany sukces, ale moim celem nie było zdobycie punktów w programie SOTA, tylko bycie sam na sam z górami 🙂 Tę ostatnią rzecz udało się zrealizować znakomicie, bo całymi godzinami maszerowałem na szlaku sam.

Poniżej kilkadziesiąt migawek ze szlaku.

Marcin SP2SJ